Łódź drewniana – wodowanie po konserwacji. Foto i video.

Łódź drewnianaŁódź drewniana – wodowanie po konserwacji. Foto i video.

Łódź drewniana Rytman została wodowana w Porcie Czerniakowskim we wtorek 3 kwietnia 2018 roku.

Wcześniej została sprawdzona po zimie i wykonane zostały na niej prace konserwacyjne przy użyciu naturalnych impregnatów takich jak: smoła drzewna Ekotep,  olej lniany oraz Danich Oil firmy HMF.

Użyte zostały dwa rodzaju produktu Ekotep – 170 i 119. Pierwszy z nich – 170 posłużył do zabezpieczenia kadłuba łodzi poniżej linii wodnej, a 119 powyżej.

Spód łodzi został zabezpieczony olejem lnianym surowym do drewna.

Uszczelni on i zabezpieczy szczeliny w nałożonym w czasie budowy łodzi dzięgciu (gruba warstwa). Olejem lnianym zostało zabezpieczone również wnętrze Rytmana.

Do uszczelnienia otworów w które zostały wbite gwoździe użyliśmy Danish Oil oraz sznurków konopnych i szpatuł hydraulicznych.

Jak widać  na zdjęciach także maszt i jego olinowanie zostały zabezpieczone olejem lnianym. W swojej pracy cenię sobie to, że nie tylko sprzedaję produkty ale także często uczestniczę fizycznie w ciekawych projektach naszych Klientów. Tak było i tym razem.

Praca z drewnem daje mi wiele radości, spowalnia biegnący wokół czas i daje sposobność do wielu refleksji. Odcina mnie od zgiełku i wyścigu szczurów, który trwa wokół. Na pewno wiele i wielu z Was już zapomniało jak wygląda spokojne życie i poświęcanie czasu aktywny relaks. Jak miło jest spocić się przy pracy, którą się lubi, a nie być wykańczanym przez psychicznie przez korporacje i stawać się trybikiem w maszynie, który ma wykonywać bezmyślnie polecenia wdrożonych przez „mądrych tego świata” procedur. A kiedy trybik się troszkę  wytrze jest bez chwili namysłu wymieniany na inny.

Ktoś zapewne powie, że tak trzeba bo tam dobrze płacą… To wszytko kwestia wyboru. Można tam wiele zarobić ale można jeszcze więcej stracić. Warto jest więc pomyśleć ile warte jest dla Ciebie Twoje zdrowie, a ile złotówki na koncie, których może nie zdążysz nawet wydać bo korpo nie da CI na to czasu, a poźniej…. No właśnie. Później może być za późno.

To taka mała dygresja dotycząca ludzi pochłoniętych pracą nie mających dla siebie i swojego zdrowia czasu.

Każda praca, którą wykonuję uczy mnie czegoś nowego. Pisałem kiedyś, że od większości sprzedawców różnego rodzaju impregnatów odróżnia mnie jedna ale jakże ważna rzecz.

Wiem co oferuję swoim Klientom.

Wiem bo cały czas się uczę. Obserwuję zachowanie drewna po impregnacji, mam jakiś wpływ na przygotowanie drewna i sposób nakładania produktów, które sprzedaję, a w wielu przypadkach mam możliwość obserwowania zachowania się tych produktów w różnych warunkach na przestrzeni dłuższego czasu.

Wybór dość niszowych (w dzisiejszych czasach) naturalnych produktów sięgających swoją historią (udokumentowaną) XV wieku jest całkiem świadomy.
Są one również dość niszowe z powodu cen znacznie wyższych od reklamowanych w mediach produktów czyniących cuda z drewnem w cenie nawet poniżej 20 zł za litr. Ale to mój wybór. Mógłbym zarabiać na sprzedaży dużych ilości i sporej marży np. drewnochronu lub temu podobnych środków.

Tylko jedno pytanie. Czy muszę?
Jak widać nie 🙂

Czy muszę uczestniczyć w powszechnym procederze oszustwa polegającym na domieszkach byle gów… zwiększającego objętość tak zwanych impregnatów aby obniżyć cenę produkcji i zwiększyć maksymalnie zysk?

Nie muszę i nie chcę.

Czy muszę truć środowisko naturalne, które mnie otacza?
Sami sobie odpowiedzcie.

Ale dzięki temu, że oferuję produkty naturalne, których skuteczność potwierdziły wieki przez które je stosowano. Nie natomiast nie bzdurne kapsuły czasu z reklam czy też fikcyjne laboratoria i różnego typu stowarzyszenia ekspertów zakładane najczęściej przez producentów jako podkładka do reklam mogę spotykać ciekawych ludzi, których wiedza i świadomość sięga o wiele wyżej niż nagłówki z gazet i seriale reklamowe, które przerywają jakieś programy tv lub filmy.

I w tym jest mój kapitał oraz zarobek, którego nie da się zmierzyć żadnymi papierkami, monetami czy stanem konta.
Często uczę się od tych ludzi czegoś nowego i często przekazuję także swoją nabytą wiedzę. Dzięki temu każdego dnia jestem bogatszy o jakieś nowe doświadczenia i wiedzę. Mój kapitał rośnie. I w porównaniu do złotówek, dolarów, euro i innej waluty nie traci w różnych okolicznościach. Nie ma jego spadku tylko stały wzrost. A przy okazji nie tracę zdrowia wypalany przez swojego przełożonego zbyt słabymi wynikami w korpo i strachem przed zwolnieniem.

Cieszę się bardzo, że łódź drewniana Rytman została zabezpieczona naturalnymi produktami do ochrony i barwienia drewna.

Spotykam ludzi otwartych na wiedzę, dyskusje i posiadających także sporą wiedzę. Inaczej stosowaliby ten cały chemiczny badziew po 20 zł za litr.

Łódź drewnianaDość ostre słowa padają w tym artykule, ale ma to naprawdę silne uzasadnienie.

Jedna z łodzi była remontowana troszkę wcześniej niż Rytman. Został do niej zakupiony jak zapewniał sprzedawca olej lniany naturalny. Tak się złożyło, że już miałem kiedyś kontakt z tym produktem i wiem co to mniej więcej jest. Ale nie miałem pojęcia, że aż tak jest ten produkt oszukany. Po otwarciu pojemnika z tym produktem zwanym olejem lnianym czuć od razu rozpuszczalnik. Jest to prawdopodobnie alkohol. Bardzo tani w obrocie przemysłowym. Nawet dzieśęcio krotnie tańszy niż olej lniany z tłoczni. Duża ilość rozpuszczalnika w oleju lnianym obniża znacznie cenę produkcji ale także ilość wprowadzonego w drewno oleju lnianego. Rozpuszczalnik nie stanowi żadnego zabezpieczenia, a wręcz może mieć negatywny skutek dla ligniny czy celulozy (poza ewentualnie terpentyną balsamiczną). Po lewej stronie na zdjęciu widać skutki zastosowania tego oleju. Pierwszy raz widziałem coś takiego, że tworzą się jakieś farfocle i biała substancja, która wygląda jakby zważyły się jakieś składniki. Tak nie wygląda nawet olej do drewna, który oszukany jest przez dodatek rozpuszczalnika i oleju np. słonecznikowego czy rzepakowego. A być może to zniszczone przez rozpuszczalnik polimery oleju lnianego albo domieszki silikonu, które stosują również niektórzy producenci aby wykazać jak ich „olej lniany” jest hydrofobowy.

Firma te oferuje to coś nazywane olejem lnianym jako naturalny olej lniany. Teraz nie dziwi mnie to, że oferowana przez nich smoła drzewna kosztuje około 25 zł za litr. Składnikiem oferowanego przez tą firmę preparatu pod nazwą smoła drzewna tenże właśnie olej jest jej składnikiem.

Łódź drewniana czy też inne drewno zabezpieczone takimi preparatami posiada w drewnie mało substancji, które mają zabezpieczać skutecznie drewno. Nie wiem jaki wpływ mają użyte tam rozpuszczalniki ale z tych pływających białych glutów można wnioskować, że mogę one mieć negatywny wpływ np. na polimery oleju lnianego.
Łódź drewniana niby zabezpieczona ale czy na pewno? W każdym razie decyzja zapadła, że w niedługim czasie dno łodzi  zostanie zabezpieczone ponownie tym razem prawdziwym olejem lnianym do drewna .

Tak zwana smoła drzewna jako produkt do zabezpieczania drewna sprzedawana jest przez tą firmę w postaci trzech składników takich jak: olej lniany, dzięgć – smoła drzewna i terpentyna balsamiczna (zgodnych z pradawną recepturą – zgodnych chyba tylko w nazwie).

Z tego co pamiętam są to produkty szwedzkie. Tak przynajmniej reklamuje je firma, która sprzedaje je w Polsce. Należy je zmieszać w stosunku 1/3 oleju lnianego, 1/3 dzięgciu i 1/3 terpentyny balsamicznej. I wszystko wygląda jakby było to zgodne z recepturą pradawną. Ale tylko tak to wygląda. Dlaczego ?

Ano dlatego, że receptura mówi o zmieszaniu tych trzech składników w formie wyjściowej. Czyli olej lniany w 100% bez rozpuszczalników i domieszek, dzięgć w 100% czyli forma stała, a nie płynną gdzie większość prawdopodobnie stanowi jakiś tani rozpuszczalnik oraz terpentyna balsamiczna w formie czystej i 100% terpentyny balsamicznej. Co to terpentyny nie wiem czy sprzedają ją czystą czy też mieszaną z tanim rozpuszczalnikiem. Takie przypuszczenia mogę mieć jedynie ze względu na jej cenę i jakość oleju lnianego z tej firmy.
Otóż cena terpentyny balsamicznej w markecie budowlanym wynosi za 0,5 litra – 26 zł. Natomiast w tejże firmie 1 litr czyli dwa razy więcej kosztuje 23 zł.
Jak dla mnie wszystko to świadczy o jakości produktów.

Po zmieszaniu tych trzech produktów otrzymujemy produkt, który zdaniem firmy jest zgodny z recepturą pradawną do dziś stosowaną i nie zmienną.
Produkt, który na pozór jest „taki sam” jak oferowany przez nas Ekotep – smoła drzewna, której koszt jednego litra wynosi 109 zł.

Tak więc dla osób, które zastanawiają się nad dobrymi produktami wiele to mówi. Osoby,które szukają produktów najtańszych o „super jakości” polecam rozpuszczalniki z domieszką czegoś tłustego w przypadku „tak zwanego przez tą firmę oleju lnianego” czy też rozpuszczalników zabarwionych prawdopodobnie dzięgciem (prawdopodobieństwo ze względu na zapach).

Dzięki takim praktykom kupując tanie impregnaty wprowadzamy w drewno potężne ilości rozpuszczalników. które chronią jedynie przed składaniem jaj szkodników technicznych drewna przez owady. A to i na niezbyt długo. A pigment syntetyczny mikro cząsteczkowy raczej maskuje rozkład szary niż zabezpiecza przed nim.

W związku z powyższym cieszę, że ludzi, których poznałem stosując (nie chrzczone) produkty naturalne przyczyniają się do ochrony rzeki Wisły i sąsiadującej z nią przyrody nie wprowadzając do niej dodatkowych toksyn z różnej maści „impregnatów” zawierających głownie rozpuszczalniki.

Tym najbardziej oszczędnym polecam wizytę na stacji benzynowej w celu zakupu benzyny lub oleju napędowego w celu zaimpregnowania nimi swojego drewna w domu i ogrodzie gdyż taki skład ma spora ilość impregnatów. Sporo z nich znajduje się w produktach produkcji niemieckiej.

Łódź drewniana zbudowana z naturalnych  surowców i zabezpieczona naturalnymi produktami to niesamowita frajda pływania i spełnienie celu dbania o ekologię polskich wód i przyrody, która je otacza.

 

Dodaj komentarz